Czy łatwo jest być matką karmiącą?

Ostatnio nadchodzi u mnie dużo zmian, a zamiany pociągają za sobą podsumowania i przemyślenia. Jedno z nich dotyczy całej mojej przygody z karmieniem piersią. Ile to było strachu o pokarm jeszcze jak miałam Anielkę w brzuchu. Ewentualny jego brak spędzał mi sen z powiek, ale o tym wspominałam Wam już kiedyś w tym artykule – Tego boi się każda przyszła mama. Po porodzie okazało się, że mogłabym wykarmić cały oddział położniczy i szczerze to przez ten cały ból (tak, tak bolało jak cholera), całą tą przygodę chętnie zakończyłabym w trzeciej dobie. Ale było, minęło i wszystko się unormowało.

Czy karmienie piersią jest mistyczne?

Jeżeli myślicie, że jestem jedną z tych mam, które w karmieniu piersią widzą coś mistycznego – to musze Was rozczarować. Szczerze to długo się do tego nie przyznawałam, bo myślałam, że to dziwne. Dużo słyszałam od innych matek, że te chwile są tak magiczne, jedyne i niepowtarzalne, i że nie ma nic piękniejszego. Ja nie odczuwałam całej tej wzniosłości nigdy, dla mnie karmienie piersią to karmienie. Bez problemu ściągałam pokarm laktatorem i oddawałam butelkę tatusiowi lub babci. Dla mnie za to nie ma nic piękniejszego na świecie niż spanie z dzieckiem oraz poranna pobudka, gdy bobas na Was patrzy tymi wielkimi oczami i uśmiecha się od ucha do ucha.

Tak więc jak tylko mogłam z chęcią przekazywałam karmienie innym, bo widziałam, że sprawia im to dużo radości. Szczególnie tatusiowi, który po całym dniu w pracy, mógł nakarmić swoją małą księżniczkę.

Krępuję się karmić w miejscach publicznych

Dlaczego też chętnie sięgałam po laktator? Bo krępuję się karmić w miejscach publicznych. Wiem, że jest dużo takich kobiet i nie każda z nas czuje się komfortowo robić to w obecności obcych osób. Jest teraz mnóstwo kampanii zachęcających do karmienia wszędzie i bardzo podziwiam mamy, które nie mają z tym problemu.  Ja od samego początku nie czułam się komfortowo – nawet w parku przyjmowałam dziwne pozy, zasłaniałam się kocykiem, wózkiem i parasolką – masakra. Nie wspomnę już o wyjściu do knajpy, gdzie do karmienia pozostałaby mi tylko toaleta – blee. Postanowiłam, że przed wyjściem będę zwyczajnie odciągać mleko, przez co mogłam wydłużyć letnie spacery, albo komfortowo zjeść posiłek.

Swobodnie karmię, swobodnie ściągam

Na początku nie zawsze chciało mi się ściągać mleko – trwało to wieki ręcznym laktatorem. Później sięgnęłam po elektryczny laktator marki Simed Lacta Electric i napełnienie butelki zajmowało mi dosłownie chwilę – ufff. Teraz Aniela ma już prawie 14 miesięcy, znowu mamy lato i spędzamy na dworze dużo czasu. Co prawda menu mojej córki jest urozmaicone o wszystkie rodzaje dań, to wciąż przed drzemką Anielka lubi wypić mleczko. Wystarczy, że przed wyjściem odciągnę pokarm do butelki, która jest dołączona do laktatora (ale fajne jest to, że pasują też butelki innych firm) i już jestem gotowa, czy to do sklepu, na spacer, czy załatwić sprawy w urzędzie. Gdy wcześniej wychodziłam na dłużej, gromadziłam zapasy mleka z laktatora bezpośrednio do specjalnych pojemniczków, które można dokupić. W sumie odciąganie stało się dla mnie rutyną przed wyjściem z domu, jak chociażby spakowanie pampersów i chusteczek.

Matka karmiąca i pracująca

Teraz, gdy wracam do pracy, laktator elektryczny Simed będzie dla mnie na pewno jeszcze większym udogodnieniem. Po pierwsze ma aż 5 trybów pracy, który mogę wybrać zgodnie z moimi preferencjami i etapem laktacji. Jest zasilany nie tylko z gniazdka, ale również na baterie, a nawet USB. Jest bardzo mały i mogę go schować do normalnej torebki. I co najważniejsze, pracuje super cicho i super szybko, co, przy ewentualnej potrzebie odciągnięcia pokarmu w pracy, jest ogromną zaletą. Warto też zwrócić uwagę na silikonowe nakładki, które mają wypustki. Robią one delikatny masaż i ułatwiają odciąganie pokarmu podczas nawału, gdy potrafi być to bardzo bolesne – u mnie tylko takie się sprawdzały.

A jak wygląda Wasza przygoda z karmieniem piersią? Macie jakieś przemyślenia? A może jest już to za Wami i tęsknicie za tymi chwilami, lub odwrotnie czujecie ulgę, że „już po”?

 

 

Author

Na moim blogu inspiruję do prowadzenia pięknej, kreatywnej i dobrze zorganizowanej codzienności, a swoją wiedzę i przemyślenia oprawiam w niebanalne teksty ze szczyptą humoru.

Zobacz również

2 thoughts on “Czy łatwo jest być matką karmiącą?”

  1. Ja wróciłam do pracy i karmię (już 15 miesięcy) … Ah ile się nasluchalam, że pokarm zaniknie itp. Nic z tych rzeczy! Karmię młodą rano o 7 i potem po 16 jak wrócę i nie czuje potrzeby męczenia się laktatorem. Trzymam kciuki za adaptację Anieli w żłobku, my mamy nianię więc chyba było łatwiej 😉 Pozdrawiamy

    1. Super! Też mi się wydaje że nie będzie potrzeby ściągać pokarmu w pracy ale wolę się przygotować tak wieś z w razie co. Fajnie że u Ciebie tak dobrze poszło i dziękuję za trzymanie kciuków za Anielę

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dziękuję za pozostawienie swojej opinii! Sylwia