Czego boi się kobieta w ciąży?

Tego boi się każda przyszła matka, ale żadna się nie przyzna!

Jeszcze zanim zaszłam w ciąże, to bałam się, że w nią nie zajdę! Jak już zaszłam, to bałam się, że nie donoszę! Gdy donosiłam, bałam się porodu! Ale to wszystko pikuś przy tym, jakie lęki wywoływała u mnie już sama myśl o tym, co będzie, gdy pojawi się dziecko! Co gorsza, te wszystkie lęki powodowały, że czułam się już beznadziejną matką, nawet nią jeszcze nie będąc. Dziś wiem, że cały ten strach jest normalną rzeczą, której nie powinnyśmy się wstydzić. Wtedy niestety żadna z kobiet w moim otoczeniu nie przyznawała się do swoich obaw. Może nie tyle co nie przyznawała, ale tych tematów zwyczajnie się nie porusza.

Bo wiecie teraz jest taki trend, że każdy aspekt ciąży i macierzyństwa musi być idealny, więc gdzie tam miejsce na jakieś obawy i lęki. Nie możesz być beznadziejną matką, musisz być idealną, fit, perfekcyjną mamusią – a to powoduje, że w środku odczuwasz jeszcze większy lęk i spirala beznadziejności się nakręca.

Dlatego moją przygodę z blogowaniem postanowiłam rozpocząć właśnie od tego tekstu. Chcę pokazać, że uczucie strachu i niepewności jest czymś zupełnie naturalnym, a wręcz zdrowym. I wierz mi, że każda przyszła matka, choć przez chwilę czuła lęk, że okaże się beznadziejna!

O co zamartwia się każda przyszła matka?

– nie będę miała pokarmu – to był mój lęk numer jeden!

Wszędzie słyszałam: Bo mleko matki jest najzdrowsze, bo dziecko będzie mniej chorować, nie będzie miało alergii, będzie inteligentniejsze i lepiej się rozwijać, bo to najlepsze co możesz dać dziecku, a w dodatku karmienie piersią wzmaga wyjątkową i nierozerwalną więź  – przez 9 miesięcy byłam bombardowana tego typu informacjami! Więc oczywiste było dla mnie, że po porodzie muszę karmić piersią, bo przecież, chce dać dziecku to co najlepsze i nie chcę żeby chorowało no i kurczę chce mieć z nim tą wyjątkową więź!

Dlatego po porodzie (ostatecznie Aniela przyszła na świat przez cesarskie cięcie) piłam hektolitry wody i przystawiałam do piersi córkę najczęściej jak się dało. Ogólnie dawałam mojemu organizmowi sygnały świadczące raczej o tym, że wydał na świat trojaczki! Dlatego w drugiej dobie, cała ta historia skończyła się takim nawałem pokarmu, że mogłabym wykarmić cały oddział położniczy!

Ktoś powie – nie miałaś problemów z laktacją, to łatwo ci teraz mówić. Ok ale zamiast cieszyć się nowonarodzonym maleństwem to myślałam w kółko o mleku! Dopiero jak spojrzałam na to wszystko z perspektywy, to zrozumiałam swoją głupotę! Ilu z nas jest wykarmionych butelką? Czy przez to jesteśmy gorsi? Mniej zdrowi? Mamy gorszą więź z naszą matką, bo zdaniem niektórych, nie dała nam „tego co najlepsze” – co za straszni ludzie rozpowszechniają takie dyrdymały!

Gwarantuję Ci, że najlepsze w życiu co może dać matka swojemu dziecku to miłość! I tego się trzymaj kobieto!

– nie będę kochać swojego dziecku

Wszędzie słyszałam: po porodzie zaleje cię fala tak ogromnej miłości! Nigdy w życiu nie kochałaś nikogo tak mocno! Zobaczysz, każda to czuje! A co jeżeli ja nie pokocham Anieli? Co jeżeli dostanę ją na rękę i nie poczuję nic? Będę potrafiła myśleć tylko o bólu porodowym i zmęczeniu organizmu? Zamiast kochać swoja córkę będę myślała tylko o sobie? Co jeżeli okażę się tak straszną egoistką?

Dopiero, gdy zapytałam otwarcie kilka kobiet z mojego otoczenia, to każda przyznała, że czuła ten sam strach. I wiesz co, możesz nie doznać fali miłości i na początku czuć głównie ogrom zmęczenia! Co z tego! Wydałaś na świat dziecko, masz prawo czuć zmęczenie. A miłość, wierz mi jest w tobie, tylko trochę przytłumiona przez ten cały wysiłek.

– nie będę wiedziała dlaczego moje dziecko płacze

Wszędzie słyszałam: każde dziecko ma inny płacz, gdy jest głodne, gdy boli je brzuszek, ma mokrą pieluszkę, jest mu zimno/ciepło. Zobaczysz, dzień dwa i nauczysz się to wszystko rozróżniać. Każda matka tak ma.  Myślałam wtedy: Serio! Dla mnie te dzieci zawsze płaczą tak samo. Ja na pewno nie będę wiedziała o co chodzi mojemu dziecku! Będzie płakać godzinami, a ja nie będę rozumiała co mu jest i jak mu pomóc.

I wiesz co, tak było. Na początku totalnie nie wiedziałam o co chodzi dziecku. Ale sprawdzałam kolejno, pieluszkę, proponowałam jedzenie, dotykałam ciało czy nie jest za zimne, czy za ciepłe. I jakoś szło to do przodu, bo starałam się działać bez żadnego stresu. Przyznam się, że tak naprawdę zaczęłam rozróżniać pierwsze kilka typów płaczu, po prawie miesiącu i to tylko w 2 kwestiach: jedzenia i snu.

– będę tak zmęczona, że będę żałować decyzji o dziecku

Ostatnie dwa miesiące ciąży dały mi nieźle w kość: częste skurcze, bóle pleców, brak snu. W dodatku dopiero co skończyłam maraton remontowo, meblowo, wyprawkowy. Byłam zwyczajnie notorycznie zmęczona! I wtedy prawie każdego dnia nachodziła mnie ta sama myśl: jeżeli ja już ledwo zipię, to co dopiero będzie jak pojawi się dziecko! Jak ja sobie dam radę?! Jak znajdę siłę na dziecko, dom, męża, psa? Co ja robię? Przecież ja się nie nadaję do bycia matką! Tak, tak wtedy codziennie zastanawiałam się po co zdecydowałam się na dziecko! I wiesz, z perspektywy czasu zrozumiałam, że ja wtedy byłam bardzo wypoczęta 🙂 Ale teraz mimo ciężkich dni, nocy i zasypiania na stojąco, nie żałuje decyzji o dziecku. To cudowna przygoda – i wcale tu nie słodzę.

Przyznałam się wam do moich 4 największych lęków jakie odczuwałam przed porodem. Teraz wiem, że przecież nie ma się czego wstydzić. Odczuwamy stres przed rozmową o prace, to dlaczego tematem tabu są obawy związane macierzyństwem. Pojawienie się dziecka w naszym życiu to tak ogromna zmiana, że czymś naturalnym jest uczucie strachu. Teraz jestem tego świadoma, ale w ciąży czułam się osamotniona w swoich obawach i uważałam, że przez to będę wyrodną matką.

O ile mój start w macierzyństwo byłby łatwiejszy, gdyby ktoś wtedy powiedział mi: słuchaj nie przejmuj się, ja też tak mam! To normalne!

A Wy jakie największe obawy miałyście będąc w ciąży? Czułyście się z nimi osamotnione? W waszym otoczeniu kobiety też nie poruszają tych tematów, bo wszystkie od pierwszych dni boją się, że zostaną zlinczowane za brak orderu ‘super matki’? Dajcie znać w komentarzach, jestem bardzo ciekawa jak dużo nas jest.

Author

Na moim blogu inspiruję do prowadzenia pięknej, kreatywnej i dobrze zorganizowanej codzienności, a swoją wiedzę i przemyślenia oprawiam w niebanalne teksty ze szczyptą humoru.

Zobacz również

21 thoughts on “Tego boi się każda przyszła matka, ale żadna się nie przyzna!”

  1. Wszystko to co przeczytałam, czuje teraz sama. Chociaż do decyzji o ciąży jeszcze trochę mi daleko, bo w głowie za dużo chaosu, nowa praca, ogarnięcie domku itd. to gdzieś to wszystko co napisałaś też we mnie tkwi. Aż strach jak faktycznie na teście zobaczę te dwie kreski, co to wtedy będzie? 🙂

    1. To wtedy pamiętaj, że strach ma wielkie oczy! Pisz, dzwoń odzywaj się a wtedy może we dwie rozwiejemy te wszystkie obawy! :*

  2. Ja bardziej niż nie karmienia piersią boję się karmienia! Teraz jestem w 32 tyg ciąży, jak widziałam jak cierpiała moja siostra zaraz po porodzie i jak miała poranione brodawki to aż płakać mi się chce jak o tym pomyślę 🙁 Gdy ostatnio jej powiedziałam ze jak tez tak bede miala to chyba zrezgnuje z karmienia to obrzuciła mnie wzrokiem i powiedziała że ona zaciskała piersi i karmiła i każda matka powinna… wiec coś jest w tych matkach na medal 🙁

    1. Może w Twoim przypadku nie będzie to takie bolesne i dużo łatwiej to zniesiesz. A zawsze nie musisz opowiadać się rodzinie dlaczego już nie karmisz piersią. Możesz zwyczajnie powiedzieć, ze nie ma pokarmu. Nie każdy musi wiedzieć wszystko o tobie 😉

    2. Jwimatka – ja idąc do szpitala tez się tego bałam ale wiedziałam że karmienie nie musi boleć (blog Halina moje źródło mądrości -polecam) wiec w telefon wstukalam sobie numery NA ZAŚ do certyfikowanych doradczyń laktacyjnych i byłam gotowa dzwonić w razie problemów. na szczęście w szpitalu pomogli dostawać (bo poprosiłam o to ! sami na to nie wpadli) i zakazałam dawać butli 🙂 będzie dobrze bo większość karmienia jest w głowie – serio !

    3. A ja wogole o tym nie myślałam. Wiedziałam, ze chce karmic piesia, ale nie wiedziałam jak to boli. Po pierwszej dobie miałam tak poranione sutki, ze już zwątpiłam. Mówiłam, ze nie dam rady. Ani ja jej nie potrafiłam dobrze przystawić, ani ona nie potrafiła dobrze złapać. Raz przyszła położna laktacyjna i mówi ze pewnie pokarmu nie. Gdybyście widziały mój wzrok. Oczywiście odpowiedziałam jej tak, ze jej w pięty poszło, bo niecierpie gdy ktoś mi coś wmawia. Potem dostałam takiego nawału, ze gdyby nie laktator to bym pękła. ALE wracając do głównego tematu- po około 2 tygodniach bol przeszedł, sutki przestały krwawić a te słodkie oczka, które patrzą na ciebie z miłością, podziękowaniem i wszystkim co wzbudza najpiękniejsze emocje sprawiły, ze nie zamieniłabym tego na nic innego. Nawet ząbki nie przeszkadzają, czasami nawet łaskocze haha

  3. Nie mialam takich lekow jakie mialas Ty 😉 od poczatku wiedzialam ze bede karmic i ze bede miec pokarm..bylam wrecz tego pewna.. jakos tak po prostu. Od razu mowilam ze zamierzam karmic 1,5 roku i tak bylo 😉 nie balam sie tez ze nie pokocham dziecka.. córkę pokochalam w chwili gdy mi ja polozyli na piersi 😉 ale bylam tez szczesliwa ze na noc mi ja zabrali bo zwyczajnie moglam sie wyspac.. teraz jedynie obwiniam sie za to,ze wtedy cieszylam sie, ze mi ja zabrali.. nie myslalam o niej i o tym co ona czula.. sama bez mamy.. ale po prostu bylam tak zmeczona. Jedynir jaki mialam lek to byl lek zwiazany z porodem i z tym ze moze pójść cos nie tak.

    1. Dominika, nasze matki nie miały nas ciągle przy sobie i nic nam nie jest! Kiedyś kobiety trzymane były w szpitalu tydzień a dzieci przynosili im na karmienie. Bardzo dobrze że wypoczęłaś, dzięki temu miałaś więcej sił dla niej. A tak naprawdę dziecko przez pierwsze dni praktycznie ciągle śpi 🙂

  4. Ja najbardziej się bałam że nie będę już miała życia osobistego. Zero spotkań ze znajomymi czy czasu dla siebie. W dodatku ja jako pierwsza zaszlam w ciążę i po narodzinach i pierwszych odwiedzinach już mało kto o mnie pamietal. Ale za to odnosiłem przyjaźnie z tymi co już dzieciaki mają i mamy wspólne tematy 🙂

  5. Przyznam się że cała ciążę nie czułam wielkiej miłości do dziecka w brzuchu. Kochałam je ale to nie była taka ogromna miłość jakiej się spodziewałam. Bałam się że jak syn się urodzi to nadal nie będę czuła do niego takiej wielkiej miłości. Najgorsze było to że nawet swojemu mężowi bałam się do tego przyznać

  6. U mnie jest trochę odwrotnie, żeby się nie stresować tym co nadejdzie, spycham to całe przygotowania, zbieranie informacji na dalszy plan. A, że termin coraz bliżej to boję się, że skończy się tak, że faktycznie będę kompletnie nieprzygotowana (i pod względem wiedzy i posiadania wyprawki).
    W sumie, to mam też wrażenie, że jest czasami trochę na odwrót też. 😉 Że brak obaw, to coś, za co można być potępionym. (Nie mówię o całkowitym braku obaw, tylko takim luźniejszym podejściu).

  7. Też miałam obawy i do tej pory mam :/ nie jestem idealną matką i raczek nigdy nie będę 😂😂 ale widząc uśmiechniętą buzie mojego bobasa wszystkie wątpliwości i obawy przechodzą. Ciągle słyszałam „musisz karmić jak najdłużej” co mnie najbardziej irytowalo. To jest wybór każdej matki jal karmi i ile karmi. Ważne że kochasz swoje dziecko a i tak dasz mu wszystko co jest najlepsze 🙂

  8. Dziękuję za wspaniały artykuł, dzięki któremu nie mam wyrzutów sumienia! Niestety nie było mi dane długie karmienie piersią, przez co w oczach innych czułam sie „gorszą matką”. Informacje jakie można znaleźć w Internecie mówią tylko o tym, iż najważniejsze jest kp a mm to samo zło. Przez tą nagonkę młoda, zagubiona mama podając dziecku mm czuje się jakby robiła krzywdę swojemu dziecku i tak czułam sie ja. Wiele dni upłynęło kiedy zrozumiałam, że nie na tym życie polega aby mieć cały czas wyrzuty sumienia, zamiast cieszyć sie wspólnie spedzonymi chwilami. Odkąd zaczęłam podawać mm dziecko moje stało się spokojniejsze a moja głowa uwolniła się od ciągłego myślenia czy będę mieć mleko czy też nie.
    Pozdrawiam serdecznie i raz jeszcze dziękuję za bardzo dobry artykuł.

  9. A ja nie miałam żadnych obaw ŻADNYCH – na samym początku jeszcze przed ciążą. Zawsze chciałam mieć dużo dzieci sama mam 6-ciu braci moja mama urodziła 7 dzieci – więc i ja poradzę sobie z CIĄŻĄ, PORODEM i KARMIENIEM PIERSIĄ mam to w genach! Tak właśnie myślałam- ja GŁUPIA i NAIWNA 🙁

    1-wszy mój lęk to ciąża. Staraliśmy się 1,5 roku zanim zaszłam i wtedy w głowie zaczeły się pierwsze obawy, że ja mogę jednak nie zajść w ciąże. Ale się udało i znowu dostałam wiatr w żagle;)

    2-gi lęk pierwsze badanie usg i co okazało się???… że jest pusta komórka jajowa- bez zarodka i musimy poczekać bo czasami zarodek nie powstaje i tak naprawdę to jeszcze nie ciążą!! Tak usłyszałam od ginekologa na 1-wszej wizycie płakałam nawet już nie pamiętam ile… czekanie na kolejne usg by sprawdzić czy zarodek powstał- MASAKRA!!!

    3. Czy donoszę ciążę i ją przeżyję. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że można rzygać przez 4 piersze miesiące ale aż tak- że 4 kilo schudłam zamiast przytyć! Ginekolog mnie pocieszał, że jak schudłam to tak dużo nie przytyje i szybciej wróce do formy KOLEJNE KŁAMSTWA skończyłam z wagą 82 kilo na porodówce nawet po porodzie spadło mi tylko 7 kilo i taka baryła jestem ehh.
    W skrócie już bo się rozpisałam- Moja ciążą to:
    – skoki wagi okropne chudnięcie- delikatne przybieranie i 2 ostatnie mc kataklizm przytyłam z 12 kg, więc nie uchroniły mnie kremy. Rozstępy mam na brzuchu,tyłku,udach, cyckach wszędzie ;(
    -okropne nudności i wymioty do 4 miesiąca
    – uczulenia na rekach okropne nic nie pomagało swędziało i piekło
    – przepuklina pachwinowa lewostronna (nawet mogłam dostać zaświadczenie od chirurga bym mogła przez to mieć cc- ale znajome inne już matki co rodziły naturalnie BARDZO MI TO ODRADZAŁY WRĘCZ PATRZYŁY Z POGARDĄ CO JA MÓWIE jaka cc) Więc takie miałam przeświadczenie, że muszę urodzić naturalnie- BIEDNA JA!- teraz już to wiem;(
    -Małopłytkowość ale na szczęście podskoczyły mi płytki do porodu
    – Złe samopoczucie w ciąży. Wiecie co tak sobie pomyślałam, że coś jest nie tak ze mną. Taki okropny lęk czy uda mi się urodzić zdrowe dziecko- skoro ta moja ciąża taka problemowa cały czas coś. A inne ciężarówki uśmiechnięte, zadbane i promieniste a ja czułam się i wyglądałam jak kupa;/
    PORÓD URODZIŁAM W 42 tc wywoływany w szpitalu 5 dni ( cewniki kroplówki itd) myślałam, że umrę dziewczyny kochane wiem, że każda tak myśli na porodówce ale psychicznie i fizycznie byłam wykończona mój syn nie chciał się urodzić. SKOŃCZYŁO SIĘ CC- bo wody zielone tętno dziecku spadało i 8 godzin skurcze co 5 min ale brak postępu porodu.
    Tak więc mogłam nie upierać się jak debil, że będę rodzić naturalnie tylko wcześniej już umówić cc przez tą przepukline albo po terminie jak trafiłam do szpitala już poprosić o cc. Ale przez to gadanie tych matek- myślałam, że na starcie będę gorszą matką jakie to głupie ale jakie prawdziwe;/

    JEJKU ALE SIĘ ROZPISAŁAM PRZEPRASZAM ALE MIAŁAM FALE, KTÓRĄ MUSIAŁAM Z SIEBIE WYLAĆ.
    Co do lęku i obaw po porodzie chciałam bardzo karmić wręcz miałam chopla na tym punkcie cycki pełne mleka super! Ale karmiłam 3 miesiące tak mi poranił syn brodawki, że krwawiły. Bolały mnie strasznie. Dodatkowo pojawiły się pleśniawki. Kolki synka płakał całymi dniami. Jak to przeszło i zaczełam jako tako dawać rade pojawiła się u syna małopłytkowość 5 dni szpital bardzo poważny stan tylko 2 tysiące miał płytek na 150 tysiecy co jest minimum. Tydzień po szpitalu oczywiście grypa żołądkowa wymioty i luźne stolce.

    NIE WIEM JAK WY ALE JA SOBIE CIĄŻĘ PORÓD I MACIERZYŃSTWO INACZEJ WYOBRAŻAŁAM- A RZECZYWISTOŚĆ JEST BARDZO BOLESNA!!!
    P.S. Sylwia pozdrawiam cieplutko i oczywiście kocham synka nad życie i nie żałuję decyzji o dziecku co nie zmienia faktu, że inaczej sobie to wyobrażałam o 360 stopni.

    1. Bascia dobrze, że to z siebie wyrzuciłaś. Ja też miałam cc i wcale nie uważam się za gorszą matkę, co do wymiotów to witaj w klubie! Ja schudłam 5 kg w pierwszym trymestrze, ledwo dawałam radę chodzić do pracy – i niech mi nikt nie mówi, że ciąża to nie choroba skoro ja przez 2 miesiące czułam się jak bym miała grypę żołądkową!! Ale suma sumarum było minęło! Mam nadzieję, ze to co najgorsze mamy za sobą i będzie tylko lepiej, a z tego wszystkiego najlepiej nauczyć się po prostu śmiać 🙂

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dziękuję za pozostawienie swojej opinii! Sylwia