Najlepszy sposób na walkę z cellulitem

Wiosna, drogie Panie, wiosna. A to oznacza, że już niedługo będziemy dumnie kroczyć z odkrytymi nogami. No właśnie czy aby na pewno dumnie? Przyznać się, pewnie zimowe podjadanie słodyczy i mało aktywności fizyczne zaowocowały pojawieniem się tu i ówdzie pomarańczowej skórki? No ja przyznaję się, że trochę zimowa walka z cellulitem została zaniedbana. Ale nie ma co ubolewać, bo do wakacji jeszcze chwila czasu, a ja już śpieszę z pomocą!

Regularna walka z cellulitem

Podstawą dobrze zadbanej i jędrnej skóry jest codzienna pielęgnacja. I tak oto każdego dnia pod prysznicem lub podczas kąpieli powinnyśmy traktować nasze uda i pośladki szorstkimi myjkami. Drogerie podsuwają nam cały szpaler rozwiązań – rękawice, silikonowe myjki, czy naturalne gąbki. Po tym nie możemy zapomnieć o odpowiednich balsamach i tu niektóre ceny mogą przyprawić o zawrót głowy! Ale nie ważne ile wydamy na balsam, żeby walka z cellulitem miała sens musimy stosować go regularnie i to przez długi okres czasu. A co jeżeli termin wyjazdu na upragnione wakacje zbliża się wielkimi krokami, a słowo „systematyczność” nie należy do używanych przez nas zbyt często? A więc i na to znajdzie się rada!

Wyszczuplający i antycellulitowy zabieg TehniSPA

Jak wiadomo przy dzieciach czas leci nieubłaganie szybko i przyznam się wam, że zwyczajnie zgapiłam się jeżeli chodzi o jakość skóry na moich udach i pośladkach. Trochę w to nie wierzę, ale właśnie publicznie się przyznałam, że mam cellulit! No cóż cellulit ludzka rzecz, a raczej kobieca, a skoro już się do tego przyznałam to nie pozostaje nic innego jak opowiedzieć wam jak obecnie wygląda moja walka z cellulitem.

Niedawno gościłam w warszawskim Salonie Kosmetycznym Tina, gdzie do walki z cellulitem – i uwaga! – wyszczuplenia zaproponowano mi serię zabiegów TechniSPA! Hymmm, jak by wam to opisać? To taki odkurzacz z rolkami. Zabieg zaczyna się od nałożenia aktywnego serum na nogi, pośladki, biodra i brzuch, następnie kosmetyczka przez 45 minut „jeździ” tymi rolkami po waszym ciele. Przyznam się, że masaż i zasysanie jest dość intensywne w odczuciach, ale na szczęście natężenie jest dostosowywane do partii ciała i ewentualnego naszego dyskomfortu.

I teraz mówię na poważnie, beż żadnego koloryzowania. Ja już po zejściu z fotela poczułam pierwsze efekty – moje nogi wydawały się takie „lekkie”, a jak przyjrzałam się im w lustrze to wydawały się smuklejsze takie zbite, szczególnie na udach w miejscu bryczesów i na biodrach te tak zwane boczki.

Dla kogo jest ten zabieg?

Tak naprawdę dla każdego. I takiego gapy, jak ja, który dopiero zaczyna przygotowanie swojego ciała do sezonu bikini (o ile po ciąży jest coś takiego jak „sezon bikini”). Ale myślę, że będzie też świetnym uzupełnieniem dla osób, które na co dzień w domowych pieleszach odnoszą sukcesy w walce z pomarańczową skórką.  Na pewno w naszej łazience nie jesteśmy w stanie osiągnąć takiej intensywności.  Warto sprawić sobie taki zabieg przed ważnym wyjściem czy wyjazdem.

Ciekawa jestem jak wasze przygotowania do letniego sezonu? Macie jakieś fajne sposoby na poprawę jakości skóry na udach i pośladkach? Czekam na wasze komentarze.

Aha i jeszcze jedna sprawa. Byście mogły lepiej przygotować się do wiosny, a przy okazji sprawić sobie porcję relaksu mam dla was kod rabatowy uprawniający do 15% zniżki. Wystarczy, że podczas rezerwacji podacie hasło ‘SalonTina15’ wszystkie dane kontaktowe znajdziecie pod tym adresem: salon-tina.pl

 

Author

Na moim blogu inspiruję do prowadzenia pięknej, kreatywnej i dobrze zorganizowanej codzienności, a swoją wiedzę i przemyślenia oprawiam w niebanalne teksty ze szczyptą humoru.

Zobacz również

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dziękuję za pozostawienie swojej opinii! Sylwia